Sklep górski e-pamir - internetowy sklep turystyczny
Facebook Opineo

O co chodzi z E(ko)-Pamirem, czyli o potrzebie świadomości słów kilka – cz.1

2018-12-28
O co chodzi z E(ko)-Pamirem, czyli o potrzebie świadomości słów kilka – cz.1
W Katowicach zakończył się niedawno szczyt klimatyczny, w Krakowie jakość powietrza tej zimy jest dramatyczna, deweloperzy zabudowują ostatnie wolne miejsca wysokimi blokami, a politycy nazywają węgiel “strategicznym polskim surowcem”...

Z tej “okazji” mam dla Was pewną opowieść!

Cofnę się o kilka lat. Jako, że moim ulubionym kontynentem jest Afryka, to backpacking po Etiopii był dla mnie wymarzonym celem. Podczas całej podróży, szczególnie jeden dzień mocno wrył mi się w pamięć. Koło Tissisat (kilkanaście kilometrów od Bahir Dar) leżą wodospady Błękitnego Nilu. Kiedyś zapierały dech w piersiach, dziś to ledwo ‘sikające’ stróżki. Większość wody kierowana jest do pobliskiej elektrowni. Wracając na piechotę do Bahir Dar spotkałem mieszkańca pobliskiej wioski. Student medycyny, który dobrze mówił po angielsku. Szedł w tę samą stronę, więc moja samotna wędrówka przerodziła się we wspólną drogę i poznawanie. Kiedy dopadło nas  zmęczenie postanowiliśmy trochę odpocząć, a konar zwalonego drzewa, który wyrósł przed nami, nadawał się do tego idealnie. Siedząc i oddając się dyskusji, w pewnym momencie zobaczyliśmy najpierw objuczonego osła, a potem starsze małżeństwo schodzące ścieżką z góry. Mój towarzysz został tłumaczem, więc dowiedziałem się, że wracali do domu, po dniu spędzonym na targu, gdzie kupowali i wymieniali potrzebne im towary. Właśnie kończyłem wodę z 1.5 litrowej butelki. gdy kobieta spytała, czy dostanie ode mnie ‘highland’ (tak nazywają w Etiopii butelki od jednej z firm butelkujących wodę). Dokończyłem wodę i przekazałem jej butelkę. Była tak uradowana, że zaprosiła nas do domu, leżącego pół dnia drogi w przeciwnym kierunku, niż ten, który obraliśmy. Oferowała łóżko do spania, mleko od krowy i trochę placków z mąki kukurydzianej, wszystko oczywiście w doborowym towarzystwie :) A to za sprawą jednej butelki, w której będzie mogła przechować wodę, mleko, może oliwę. Tak! Jednorazową butelkę można wykorzystać ponownie!


Do napisania tego tekstu zainspirował mnie dokument, który jakiś czas temu obejrzałem ‘A Plastic Ocean’, na który warto poświęcić godzinę wieczornego czasu.





Przyznam - z jednej strony inspirujący i zapalający do działania, z drugiej bardzo tragiczny, gdy zdaję sobie sprawę jak bardzo przyczyniłem się do tego stanu rzeczy. Czy wiecie, że 240 miliardów litrów ropy zużywa się co roku w USA do produkcji butelek plastikowych, z których ponad 90% wykorzystuje się tylko raz? Kilka łyków i 38 miliardów butelek rocznie, czyli ok. 2 miliony ton trafia na wysypiska. A to tylko dane odnoszące się do butelek na wodę i to tylko w USA! Ponadto, do produkcji 1 litra butelkowanej wody zużywa się jej aż 3 litry!

Więcej niż 80% plastiku w oceanach pochodzi ze źródeł lądowych. Pod wpływem promieniowania UV, działania fal i soli morskiej rozpada się on na drobinki plastiku unoszące się na powierzchni wody, co łącznie z mikro plastikiem używanym w przemyśle kosmetycznym znane jest dziś pod hasłem ‘plastikowy smog’. Potem wystarczy przypomnieć sobie ze szkoły podstawowej hasło ‘łańcuch pokarmowy’ i wyobrazić sobie zjawisko – mikro plastik trafia do układów pokarmowych wielu zwierząt wodnych,  większość z nas je ryby, część krewetki itd.  - mniam!



Przykłady i liczby można by mnożyć jednak nie chcę Was zanudzić, a raczej zainspirować do działania na własnym podwórku. Jak? Oto kilka przykładów:

1. SZMACIANE TORBY

Od kilku lat używamy ‘szmacianych’ toreb do pakowania zakupów. Jeżdżą z nami w plecakach, w aucie, w wózkach.



Według badań (stat.gov.pl) w Polsce w 2017 r. mieliśmy 23.5 miliona osób w wieku produkcyjnym. Żeby było prosto załóżmy, że żyjemy sparowani, razem robimy zakupy i wtedy jest nas ok 10 milionów. Jeżeli 10 milionów Polaków co tydzień robi zakupy i każdy zużywa JEDNĄ! torbę foliową (tak naprawdę to sami policzcie ile torebek plastikowych wyrzucacie po jednych zakupach i będzie to dużo więcej niż jedna torebka), którą ciska do kosza, to w miesiącu robi się 40 milionów toreb, co daje ponad 500 milionów toreb rocznie, które lądują na naszych wysypiskach! A przecież chleb można zapakować do torby papierowej, warzywa do szmacianej. Dotychczas jeszcze ryby czy inne ‘pachnące’ rzeczy pakowałem do torby plastikowej. Dziś latam już na zakupy ze szklanym pojemnikiem. Szmacianych lub wielorazowych toreb macie pewnie w domu kilka więc noście je ze sobą, a kilka milionów torebek plastikowych rocznie nie trafi na nasze wysypiska albo do pieców. Czy wiecie, że w 2017 r. Kenia wprowadziła bezwzględny zakaz produkcji, sprzedaży i udostępniania foliowych toreb? Kary za łamanie przepisów wyglądają trochę inaczej niż u nas – do 40 tys. USD albo do 4 lat więzienia .



2. BUTELKI

Udało się nam ograniczyć do minimum liczbę płynów kupowanych w plastikowych butelkach. Na całym świecie recyklingowi poddaje się o wiele mniej niż połowę z nich, więc pomyślcie jak dużo trafia na wysypiska i do oceanów.



Dzięki filtrom można dziś już śmiało pić ‘kranówkę’, zagotować i trzymać w szklanym pojemniku, mleko kupować w szklanych butelkach.
Wystarczy, że powiecie NIE butelkowanej wodzie i już tą decyzją przyczynić się do lepszej jakości życia.



3. ŚMIECI



Każdy przynajmniej raz na tydzień zagląda do wiaty ze śmieciami, żeby ‘pozbyć’ się tego, co wyprodukował. Plastikowe worki na śmieci są z nami 365 dni w roku. I tak jak jeszcze mogę zaakceptować mokre odpady w plastikowym worku (chętnie poznam alternatywę jeżeli takową macie) tak zastanawiam się nad sensownością pakowania butelek, plastiku, papieru w dodatkową, NOWĄ torbę plastikową? Jedna na tydzień, co przy założonych wcześniej 10 milionach daje rocznie ponad 500 milionów toreb, które nie muszą trafiać do naszego środowiska. Naprawdę dużo nie trzeba!



Jak sami widzicie wystarczy na chwilę przystanąć, zobaczyć i zadać sobie pytanie: czy mogę inaczej? Nie kosztuje to nic więcej, nie zabiera więcej czasu, jedynie przyczynia się do zdrowszej planety, naszego środowiska i nas samych!

A jak już jesteśmy przy tematach świadomości i smogu to na koniec sytuacja z wieczoru 18 grudnia 2018:



Z obliczeń grupy Krakowski Alarm Smogowy wynika, że przeciętny Krakus wypala rocznie ponad 2500 papierosów! Czy jesteś dzieckiem, dojrzałym czy starszym człowiekiem i do ust nie włożyłeś nigdy papierosa to nasze ukochane powietrze powoli Cię zabija. Jeżdżąc do pracy rowerem albo tramwajem mijam za każdym razem dziesiątki jak nie setki osób, które romantycznie za rękę, z wózkiem z niemowlakami czy w grupach spacerują uśmiechnięci, nawet przedszkolaków trzymających wielką dżdżownicę maszerujących na plac zabaw. Może nie wzbudzam już szoku, gdy mijam tych ludzi w masce, jednak sam zastanawiam się czy ja nie zwariowałem :) Wiecie ile osób w maskach przy takich stężeniach mijam za każdym razem w mieście, gdzie tyle się mówi o smogu? Udało mi się maksymalnie dojść do 5 (słownie: pięciu)!!! Nie dziwię się wtedy, że tak dużo plastiku trafia do oceanów i na wysypiska śmieci choć cholernie mnie to przeraża!

Na koniec uwaga takowa - nie katujcie się, nie próbujcie wprowadzać wszystkich zmian w jednym czasie. Jeżeli ograniczycie o połowę, nawet o jedną czwartą liczbę torebek plastikowych używanych przy zakupach, kupicie o jedną butelkę wody w tygodniu mniej to już przyłożycie się w dużym stopniu do nowej jakości życia.

P.S.. A z ostatniej chwili jeszcze takowa zmiana nastąpiła w naszej przestrzeni. Moja żona - Natalia (biję się w pierś, że dopiero dziś do tego doszło), zrewolucjonizowała nasze myślenie o... PIELUCHACH jednorazowych! Są bardzo wygodne - wyjmujesz z worka (plastikowego), zakładasz, drugą wyrzucasz. Odchody ludzkie, a do nich zaliczają się te produkowane przez małe, słodkie tyłki naszych dzieci, nie powinny być mieszane z odpadami gospodarczymi. Wirusy i bakterie zawarte w kale, w składowanych na wysypiskach pieluszkach, chętnie przenikają do wód gruntowych i mogą prowadzić do zakażeń. Jako odpady niebezpieczne powinny być spalane w przeznaczonych do tego miejscach.



Więcej o tych sprawach przeczytać możecie na pieluchoguru.pl, blogu polskiego producenta otulaczy wełnianych. Jednak na koniec ciekawostka, która otworzy nam wszystkim trochę oczy i która przeważyła szalę u nas. Odpieluchowując pociechę w wieku ok 3 lat wyrzuciliśmy do śmieci ok 6-8 tysięcy pieluszek jednorazowych, którymi możemy wypełnić niejeden SALON w mieszkaniu polskiej rodziny :(



Dziś mamy kilka otulaczy i wkładów :)

Dlaczego o tym wszystkim piszę?

Nie ważne przez jaki okres życia przechodziłem - czy byłem singlem, czy ‘sparowanym’, to zawsze żeglowałem, wspinałem się, podróżowałem, pracowałem itd. Świat pędzi dość szybko i pewne rzeczy mi po ludzku umykały. Jednak są ważne kwestie, o których warto mówić, dzielić się z innymi. Szczególnie tu - w Magazynie E-Pamir. Dlaczego? Jeżeli trafiłeś/trafiłaś na naszą stronę oznacza to, że szeroko pojęty OUTDOOR jest środowiskiem, w którym czujesz się jak ryba w wodzie. Warto więc się o ten Outdoor troszczyć. Świat, który znamy dziś z podróży, wspinaczki, żeglarskich czy surfingowych przygód jest inny niż ten z opowiadań naszych rodziców, czy starszych przyjaciół. Kolejne pokolenia będą widziały go jeszcze innym. Niestety nie oznacza to, że będą widziały więcej ☹

Szybkość zmian w przyrodzie jest kosmiczna. Turystyka nie jest tu bez znaczenia. Nasz wpływ na różne miejsca jest ogromny. Giną gatunki zwierząt, roślin, kultury, obrzędy, języki. Warto, będąc człowiekiem Outdooru zastanowić się, jaki wpływ na ten świat mają nasze decyzje działania. Jaką spuściznę pozostawimy tym, którzy przyjdą po nas? Dlatego w końcu postanowiłem podzielić się z Wami moimi przemyśleniami, jednocześnie zapraszając do dyskusji! Chętnie poznam Wasz punkt widzenia.

Marek Wielgus, E-Pamir



Pokaż więcej wpisów z Grudzień 2018
Podziel się swoim komentarzem z innymi
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel