Sklep górski e-pamir - internetowy sklep turystyczny
Facebook Opineo

Materac SeaToSummit Comfort Light na rowerowej wyrypie

2018-09-28
Materac SeaToSummit Comfort Light na rowerowej wyrypieNasza przygoda z turystycznym, dmuchanym materacem zaczęła się dość przypadkowo. Gdy natrafiłem na konkurs z okazji 10 lecia sklepu E-Pamir, zupełnie nie spodziewałem się, że wygram pierwszą jego edycję, w której nagrodą był materac marki Sea to Summit. Owszem, zastanawialiśmy się wówczas nad jego przydatnością w planowanej przez nas rowerowej podróży do Japonii i Korei Południowej, ale tak szczerze jednak wciąż jeszcze myśleliśmy o zakupie na tak długi wyjazd tradycyjnych, poczciwych i bezawaryjnych karimat. Po otrzymaniu niespodziewanego prezentu nasza wizja się jednak zmieniła i dokupiliśmy szybko drugi, identyczny materac, by móc go jeszcze przetestować w Bieszczadach.  

To nie jest test sensu stricto. Żeby coś testować, trzeba mieć jakiś punkt odniesienia i przede wszystkim porównanie, a podobnych produktów nigdy nie używaliśmy. Jedynym punktem odniesienia są nasze ciała i setki nocy spędzonych pod namiotem. Wychowani na karimatach sceptycznie podchodziliśmy kiedyś do zakupu mat samopompujących, co okazało się jednak nie aż tak złą decyzją. Przymierzając się do nowej generacji materacy mieliśmy jeszcze wiele wątpliwości, ale po kolei.  



Wspomniany produkt to jeden z serii ultralekkich materacy turystycznych australijskiej marki Sea to Summit. Dokładnie chodzi o model Comfort Light. Nie będę się rozpisywał na temat jego konstrukcji i specyfikacji, którą można znaleźć na stronie producenta, bo i tak niewiele nam to mówiło na początku. Komory powietrzne, specjalne technologie, materiały, współczynniki, patenty, szmery bajery, no dobra, ale jak się na tym śpi i jak się tego używa? Przesiadając się (właściwie przewracając, jak na drugi bok) z piankowych karimat na materace dmuchane, poczuliśmy dość spory wzrost komfortu. Bardziej miękko pod plecami, mniejsza objętość po spakowaniu, to były plusy. Większa wrażliwość na przebicia (tak, łataliśmy już matę w środku nocy), mniejsza izolacja termiczna i bardziej praco i czasochłonne zwijanie, to były wady. W takim razie jak jest w przypadku nowych, dmuchanych materacy?  

Możliwość spania na boku bez obolałego biodra i miednicy mówi sama za siebie. Byliśmy pod wielkim wrażeniem i nie mogliśmy się nadziwić. Grubość (około 6 cm) oraz konstrukcja materacy naprawdę umożliwia komfortowy sen, nawet na nierównej powierzchni. Aż miło się patrzy, jak podczas pompowania niczym góry wypiętrzają się te wszystkie komory, zwiastując dobry sen. Do tego oczywiście nie używa się płuc, bo po całodniowej jeździe na rowerze padlibyśmy w połowie nadmuchiwania, tylko specjalnej pompki, dalekiej od naszego wyobrażenia tych tradycyjnych, dużych i nieporęcznych. Niecała minuta i można się kłaść. Specjalny zawór pozwala szybko spuścić powietrze i zwinąć materac jeszcze sprawniej niż matę samopompującą, a pompkę można użyć jako dodatkowego worka lub pokrowca. Jedyną rzeczą, która rzuca się, tym razem w uszy, to specyficzne skrzypienie podczas obracania się. My akurat należymy do osób śpiących dość spokojnie, więc nie stanowi to większego problemu.



Na stronie producenta można znaleźć zdjęcia rozłożonego materaca bezpośrednio na leśnym podłożu, baliśmy się próbować, bo materiał jednak nie wygląda na pancerny. Oczywiście materac Comfort Light to jeden z wielu tej serii. Istnieją mocniejsze, grubsze, bardziej wytrzymałe i bardziej izolujące, ale równocześnie droższe, cięższe i większe. Rezygnując z tradycyjnych karimat, które posiadają niezaprzeczalną wyższość nad tymi dmuchanymi w rozkładaniu na niesprzyjającym terenie, opatentowaliśmy nasz własny system. Zawsze mamy ze sobą cienką, lekką alumatę, która dodatkowo izoluje przed wilgocią, zimnem i zabezpiecza przed przebiciem. Niektórzy zadadzą pytanie, to po co materac skoro i tak wozimy dodatkową alumatę? Bo perspektywa komfortowego snu pod namiotem przez kolejne miesiące i gabaryty materaca zdecydowanie do nas trafiają, a alumata jest idealna, by podczas przerwy w ciągu dnia rozłożyć coś szybko pod cztery litery. Raczej nie jesteśmy typami gadżeciarzy i staramy się ograniczać kupowany i wożony asortyment, ale po trzydziestce postanowiliśmy iść z duchem czasu, zaszaleć i zainwestować w dmuchaną poduszkę Sea to Summit, którą także zdążyliśmy przetestować. Skończyła się dla nas era wypychania skarpetami worka od śpiwora podkładanego pod głowę. Zaczęła się era dmuchanych materacy i poduszek, teraz tylko czekamy na dmuchane namioty i śpiwory :)  



Ania 'Gandzia' i Paweł 'Piorun' - Autorzy bloga www.podrozozbior.pl
FB - https://www.facebook.com/Podrozozbior/
INSTA - https://www.instagram.com/podrozozbior/
Materace SeaToSummit w ofercie sklepu E-Pamir - https://goo.gl/V1ZSq5
Pokaż więcej wpisów z Wrzesień 2018
Polecane
Podziel się swoim komentarzem z innymi
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel