Sklep górski e-pamir - internetowy sklep turystyczny
Facebook Opineo

20 dróg w Tatrach w non-stopie

2018-06-04
20 dróg w Tatrach w non-stopiePod koniec sierpnia (2017r. - przyp.red.) zrealizowaliśmy z Michałem Czechem naszą łańcuchówkę 20 dróg w non-stopie z okazji XX-lecia SAKWY. Od momentu startu pierwszej drogi do końca ostatniej minęło 22h i 5 minut, natomiast od wyjścia z Betlejemki do powrotu do niej ok. 28h. W tym czasie pokonaliśmy 100 przewodnikowych wyciągów, które łącznie dały 3000m wspinania. Od razu musimy się przyznać, że liczba 20 jest trochę na wyrost – chcieliśmy uczcić w ten sposób rocznicę założenia naszego klubu wysokogórskiego. W rzeczywistości Grań Kościelców rozbiliśmy na 2 drogi i na dodatek nie zrobiliśmy jej w całości.

Czy to możliwe?
Najpierw wpadliśmy na pomysł, a dopiero potem zadaliśmy sobie to pytanie, rozpisaliśmy drogi, ich czasy przewodnikowe, odległości pomiędzy nimi. I dalej nie było odpowiedzi. Mogliśmy jedynie podejrzewać, że jest to realne. Lubimy cele, które nie dają pewności sukcesu. Tylko takie dają prawdziwą satysfakcję jeżeli się powiodą. To lubimy we wspinaniu w górach.

Kokos i Michał w trakcie (zaraz po?) łańcuchówki

Jak się asekurowaliśmy?
Część dróg robiliśmy na żywca, bez asekuracji. Były to najłatwiejsze z nich, czyli Środkowe Żebro, Prawe Żebro, Gnojek, grań z Kościelca na Kościelcową Przełęcz, Filar Świnicy i wschodnia grań Świnicy (z wyjątkiem 2 zjazdów). Środkowe Żebro zrobiliśmy np. w niecałe 10 minut. Lobby Instruktorskie zrobiliśmy na sztywno na 3 wyciągi. Resztę dróg zrobiliśmy na lotnej asekuracji wiążąc się jedną żyłą liny połówkowej złożonej na pół. W przypadku Setki na Kościelcu skróciliśmy linę do 10m, żeby ułatwić sobie wyprzedzanie innych zespołów. Zrobiliśmy tę drogę w około 25 minut. Musieliśmy sobie zdawać sprawę, że nasza asekuracja była raczej iluzoryczna – odległości między przelotami wynosiły ok. 10m. Posiadanie sprzętu dawało nam natomiast możliwość założenia dobrej asekuracji w razie potrzeby. Dodatkowo liny potrzebowaliśmy do zjazdów, które mimo że zwykle nie były szybsze od zejścia pod ścianę to jednak dawały nam chwilę odpoczynku. Zdecydowaliśmy się zjeżdżać osobno. Zjazdy symultaniczne są znacznie bardziej niebezpieczne i w stanie dużego zmęczenia łatwiej przy nich o błąd.

Jak się przemieszczaliśmy pomiędzy drogami?
Najpierw szybko – zbiegaliśmy pod ściany. Potem tempo spadło. Pod Zamarłą schodziliśmy już tempem przeciętnych turystów z Orlej Perci. Na Kościelcu wykorzystywaliśmy linie zjazdów z Lobby Instruktorskiego i ze Sprężyny a na Zamarłej z Prawych i Lewych Wrześniaków, które musieliśmy wypatrzeć w świetle czołówek.

Sprzęt:
2 liny połówkowe 60m – możliwe że lepiej byłoby zabrać 2x50m
10 friendów – od mikrofriendów do żółtego Cama #2
12 ekspresów – w tym 6 górskich
4 pętle 120cm
Nie braliśmy kości ponieważ zbyt dużo czasu zajmuje ich założenie i wyciągnięcie.

Jedzenie
Nie mieliśmy bardzo wyszukanego menu. Zaopatrzyliśmy się wyłącznie w typowe szturm żarcie takie jak batoniki Snickers, czekolady. Dodatkowo mieliśmy ze sobą 4 bułki z kabanosami. Połowę z nich zjadły nam jednak kruki pod Granatami;) Od wieczora już dużo nie jedliśmy. Pod Zamarłą Turnią przed poddaniem się uratował nas napój energetyczny, który nosiliśmy ze sobą specjalnie na tą okazję.

Jak to zniosły nasze organizmy?
Czuliśmy się bardzo dobrze aż do zapadnięcia zmroku. W kość dało nam przejście pod Zamarłą Turnię z Zawratu. Na Zamarłej mocno odczuwałem już zmęczenie rąk. Drogi o trudnościach V zaczęły się wydawać całkiem trudne. Po powrocie do domu przespałem prawie dwa dni;)

Kuba Kokowski
Pokaż więcej wpisów z Czerwiec 2018
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel